,,Spuściłam głowę. Takie słowa bolą. „Jej mama to
pijaczka". Poczułam jak moje oczy robią się wilgotne. Nikt by nie chciał,
aby tak mówiono o jego rodzicielce. Nawet jeżeli to prawda. Poza tym ta kobieta
mnie nawet nie zna. Nie wie jaka jestem. Ale wiem jedno - mój nocleg jest
niepewny.
- Dajcie mi najpierw
coś zjeść - westchnął tata Janka"
Cała rodzina (i ja) usiedliśmy przy stole. Każdy patrzył w
ciszy, jak mężczyzna je kolacje. Przyglądaliśmy mu się, jakby był jakimś Bogiem
Menelów. Po chwili zaczynało mi się to nudzić więc spojrzałam na Jasia dając mu
do zrozumienia, że chcę iść do pokoju. Chłopak kiwnął twierdząco głową i
wstaliśmy bez słowa z miejsc kierując się do miejsca, o którym wspomniałam. Gdy
weszliśmy usiadłam na brzegu łóżka, a z moich oczu leciał potok łez. Janek
kucnął między moimi nogami:
- Asia... Przepraszam. Moja mama na pewno nie chciała tego
powiedzieć. Ona na co dzień nie jest taka złośliwa.
- Jasne. - zabrałam jego ręce z moich ud wstając i nerwowo
wymachiwałam rękoma - Wcale nie chciała nazwać mojej mamy pijaczką! Słuchaj!
Nie chcę tu zostać ani chwili dłużej! - Próbowałam wyjść z pokoju ale Jasiek
złapał mnie za biodra uniemożliwiając mi to.
- Nigdzie nie idziesz. Gdzie będziesz spać? - starał się być
spokojny.
- Już pod mostem jest lepiej! Puść mnie! - starałam się
wyrwać z uścisku, lecz nic to nie dało.
Chłopak powoli tracił do mnie cierpliwość. Przymknął oczy
wypuszczając powietrze w celu uspokojenia się. Nie zwracałam na to uwagi.
Miałam w dupie to co się zaraz stanie. Mógł podnieść na mnie rękę. Jestem do
tego przyzwyczajona. Jeszcze trzy dni temu byłam bita szklaną butelką. Nie raz
straciłam przytomność przez uderzenie w głowę. Siniaki miałam praktycznie
wszędzie - na nogach, brzuchu, twarzy. Nadgarstki często były sine. Nie pudrowałam
za bardzo ran, ponieważ dało by to efekt zombie. Kto mi pomógł? Dokładnie -
nikt. Każdy miał mnie w dupie a ja miałam w dupie ich.
- No dalej. Uderz mnie. To przecież takie męskie.
- Aśka ogarnij się!
- Najpierw ty ogarnij swoją matkę!
Widziałam wyraźnie, jak zaciska szczękę. Widziałam jego
kości policzkowe. Jak zaciskał dłonie w pięści. Podniósł rękę nad moją głowę.
Chciałam, żeby mnie uderzył. Żebym straciła przytomność. Kto wie, może obudzę
się w lepszym świecie? Może będę tam dla kogoś ważna? Co ja gadam. Choćbym w
niebie była to by mnie uważano tam za dziwkę. Dobra, wszystko jedno. Uderzy,
albo nie. Jego sprawa. Zauważyłam jednak, że chłopak powoli wraca do siebie.
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że i ja nie jestem bez winy. Głupia. Jak on
ze mną wytrzymuje? Chociaż dwa dni no ale... wytrzymuje. Miałam ochotę wtulić się w niego. Teraz. O tej właśnie porze. Niezbyt właściwej, ale właśnie w tej. Spojrzałam na niego - chciałam spędzić z nim resztę życia. Nie jest idealny - jak każdy ma swoje wady. Jednak o wiele więcej ma zalet, na których powinno się skupić. Aśka! Weź się w garść! Ten koleś przed chwilą chciał Cię uderzyć, a ty rozmyślasz na przyszłością z nim. No dalej. Dlaczego nie możesz go olać? Jesteś dziwna...
Perspektywa Jasia:
Stałem przy dziewczynie z ręką zaciśniętą w pięść nad jej głową. Skuliła się, ale nic nie mówiła. Nie wydawała z siebie żadnego dźwięku. Janek durniu. Opanuj się. Powiedziałeś jej, że będziesz ją chronił a teraz sam podnosisz na nią rękę. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Jak ja mogłem? Jak taka myśl mogła przyjść mi do głowy? Uderzyć kobietę? Opuściłem rękę. Było mi bardzo wstyd, dlatego zacząłem targać swoje końcówki włosów.
- Asia.. Przepraszam. Nie powinienem. - starałem się ją przytulić ale ona mnie odepchnęła. No tak. Przecież mnie nie przytuli i nie powie ,,Nic się nie stało. Każdy może mnie bić. Wybaczam." Postanowiłem, że przejdę się i zostawię ją w spokoju. Gdy zmierzałem w stronę drzwi ta zapytała:
- Janek gdzie idziesz?
- Przejść się.
- No chyba nie zamierzasz zostawić mnie samą twoim domu, gdzie i tak nie jestem mile widziana?
- No tak. Przepraszam. Chcesz iść ze mną?
- Tak, pójdę.
Ubraliśmy więc buty oraz bluzy, ponieważ było ciepło. Szliśmy jednak w ciszy rozmyślając nas najbliższymi wydarzeniami. W duchu przeklinałem siebie. Ona potrzebuje mojej pomocy teraz bardziej niż kiedykolwiek, a ja chcę ją uderzyć. No, może niekoniecznie uderzyć. Nastraszyć. Mimo, że dziewczyna ma okropne przeżycia związane ze swoją rodziną nierawa osądzać mojej matki po jednym zdarzeniu. Chamskim zdarzeniu... Ale trudno. Czasu nie cofnę choćbym na kolanach błagał. Moje przemyślenia przerwała Asia. A dokładniej jej zęby.
- Masz. - podałem jej swoją bluzę.
- Mam swoją.
- Będziesz miała dwie. - uśmiechnąłem się lekko, a ona po chwili odwzajemniała się tym samym.
Perspektywa Asi:
To niesamowite, jak szybko zmienia twarze. Co prawda uśmiechnęłam się do niego, chociaż wcale tego nie chciałam. W głowie męczyło mnie to, jak łatwo idzie mu zapominanie o najbliższych wydarzeniach. Niedawno był na mnie bardzo wściekły, chciał mnie uderzyć. Teraz ciepło się do mnie uśmiecha i podaje mi swoją bluzę. Raz agresywny, raz troskliwy. Chłopie, zdecyduj się..Jestem ciekawa jak by zareagował, gdyby jego matka w czasie mojej i jej kłótni uderzyłaby mnie. Opierniczyłby mnie za to, że obrażam jego matkę? A może stanąłby w mojej obronie? Tajemnica. Jednak to właśnie dzięki temu chłopak nie jest taki nudny. Można powiedzieć, że wręcz tajemniczy. I to mnie w nim najbardziej pociąga. Sprawia, że chce być przy nim cały czas, ponieważ ciągle dowiaduję się o nim więcej. mam nadzieję, że ten chłopak kiedyś się otworzy przede mną. Powoli zbliżaliśmy się do domu. Bałam się reakcji jego matki. Wiem doskonale, co ona myśli o mnie. Zdjęłam buty na holu i zapaliłam światło, ponieważ w całym domu panowała ciemność. Spojrzałam na Janka pytającym wzrokiem, ale on tylko wzruszył ramionami. Weszłam na środek salonu, rozglądając się. Wszędzie czarno i cicho oprócz jednego pokoju - sypialnia rodziców chłopaka. Nie martwiłabym się tym, gdyby nie dochodzące krzyki mężczyzny i szloch kobiety. Jaś uchylił drzwi od pokoju:
- Masz być dla niej dobra rozumiesz?! - zaczął wrzeszczeć na przytakującą ze strachu kobietę. - Jak mogłaś się tak zachować?!
- Przepraszam - odpowiedziała kobieta dławiąca się łzami
- Przepraszam to za mało - po pokoju rozległ się odgłos po uderzeniu w policzek. Do sytuacji wkroczył syn rodziców:
- Czy ty się dobrze czujesz tato?!
- Idealnie. - odpowiedział odchodząc z zaciśniętymi pięściami. Kierował się w stronę drzwi, przy których stałam. Nie wiedziałam co zrobić. Ten jednak nie zwrócił na mnie nawet uwagi. I lepiej. Postanowiłam, że wejdę sprawdzić jak się czuje matka Janka.
- Możesz tu zostać ile chcesz -usłyszałam jej głos gdy tylko przekroczyłam próg drzwi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Woooooooooow... Nie zdążyłam ogłosić 400 wyświetleń a tu już grubo ponad 500 ;o. Bardzo wam dziekuję <3. Obiecałam, że w następnym rozdziale dam mojego aska. Proszę:
http://ask.fm/gnjsho
Miłego dnia i wieczorku :)
Stałem przy dziewczynie z ręką zaciśniętą w pięść nad jej głową. Skuliła się, ale nic nie mówiła. Nie wydawała z siebie żadnego dźwięku. Janek durniu. Opanuj się. Powiedziałeś jej, że będziesz ją chronił a teraz sam podnosisz na nią rękę. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Jak ja mogłem? Jak taka myśl mogła przyjść mi do głowy? Uderzyć kobietę? Opuściłem rękę. Było mi bardzo wstyd, dlatego zacząłem targać swoje końcówki włosów.
- Asia.. Przepraszam. Nie powinienem. - starałem się ją przytulić ale ona mnie odepchnęła. No tak. Przecież mnie nie przytuli i nie powie ,,Nic się nie stało. Każdy może mnie bić. Wybaczam." Postanowiłem, że przejdę się i zostawię ją w spokoju. Gdy zmierzałem w stronę drzwi ta zapytała:
- Janek gdzie idziesz?
- Przejść się.
- No chyba nie zamierzasz zostawić mnie samą twoim domu, gdzie i tak nie jestem mile widziana?
- No tak. Przepraszam. Chcesz iść ze mną?
- Tak, pójdę.
Ubraliśmy więc buty oraz bluzy, ponieważ było ciepło. Szliśmy jednak w ciszy rozmyślając nas najbliższymi wydarzeniami. W duchu przeklinałem siebie. Ona potrzebuje mojej pomocy teraz bardziej niż kiedykolwiek, a ja chcę ją uderzyć. No, może niekoniecznie uderzyć. Nastraszyć. Mimo, że dziewczyna ma okropne przeżycia związane ze swoją rodziną nierawa osądzać mojej matki po jednym zdarzeniu. Chamskim zdarzeniu... Ale trudno. Czasu nie cofnę choćbym na kolanach błagał. Moje przemyślenia przerwała Asia. A dokładniej jej zęby.
- Masz. - podałem jej swoją bluzę.
- Mam swoją.
- Będziesz miała dwie. - uśmiechnąłem się lekko, a ona po chwili odwzajemniała się tym samym.
Perspektywa Asi:
To niesamowite, jak szybko zmienia twarze. Co prawda uśmiechnęłam się do niego, chociaż wcale tego nie chciałam. W głowie męczyło mnie to, jak łatwo idzie mu zapominanie o najbliższych wydarzeniach. Niedawno był na mnie bardzo wściekły, chciał mnie uderzyć. Teraz ciepło się do mnie uśmiecha i podaje mi swoją bluzę. Raz agresywny, raz troskliwy. Chłopie, zdecyduj się..Jestem ciekawa jak by zareagował, gdyby jego matka w czasie mojej i jej kłótni uderzyłaby mnie. Opierniczyłby mnie za to, że obrażam jego matkę? A może stanąłby w mojej obronie? Tajemnica. Jednak to właśnie dzięki temu chłopak nie jest taki nudny. Można powiedzieć, że wręcz tajemniczy. I to mnie w nim najbardziej pociąga. Sprawia, że chce być przy nim cały czas, ponieważ ciągle dowiaduję się o nim więcej. mam nadzieję, że ten chłopak kiedyś się otworzy przede mną. Powoli zbliżaliśmy się do domu. Bałam się reakcji jego matki. Wiem doskonale, co ona myśli o mnie. Zdjęłam buty na holu i zapaliłam światło, ponieważ w całym domu panowała ciemność. Spojrzałam na Janka pytającym wzrokiem, ale on tylko wzruszył ramionami. Weszłam na środek salonu, rozglądając się. Wszędzie czarno i cicho oprócz jednego pokoju - sypialnia rodziców chłopaka. Nie martwiłabym się tym, gdyby nie dochodzące krzyki mężczyzny i szloch kobiety. Jaś uchylił drzwi od pokoju:
- Masz być dla niej dobra rozumiesz?! - zaczął wrzeszczeć na przytakującą ze strachu kobietę. - Jak mogłaś się tak zachować?!
- Przepraszam - odpowiedziała kobieta dławiąca się łzami
- Przepraszam to za mało - po pokoju rozległ się odgłos po uderzeniu w policzek. Do sytuacji wkroczył syn rodziców:
- Czy ty się dobrze czujesz tato?!
- Idealnie. - odpowiedział odchodząc z zaciśniętymi pięściami. Kierował się w stronę drzwi, przy których stałam. Nie wiedziałam co zrobić. Ten jednak nie zwrócił na mnie nawet uwagi. I lepiej. Postanowiłam, że wejdę sprawdzić jak się czuje matka Janka.
- Możesz tu zostać ile chcesz -usłyszałam jej głos gdy tylko przekroczyłam próg drzwi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Woooooooooow... Nie zdążyłam ogłosić 400 wyświetleń a tu już grubo ponad 500 ;o. Bardzo wam dziekuję <3. Obiecałam, że w następnym rozdziale dam mojego aska. Proszę:
http://ask.fm/gnjshoMiłego dnia i wieczorku :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz