sobota, 16 maja 2015

Rozdział 5

„Nacisnęłam klamkę i powoli odepchnęłam drzwi. Już od wejścia czuć było smród alkoholu. Matka siedziała na kanapie. Gdy mnie zobaczyła podeszła do mnie:
- Czego tu szukasz suko?! O! A kto to taki? Nieważne. Od dzisiaj jest mój a ty stąd spieprzaj. Chcę się troszkę zabawić z twoim kochasiem. - poczułam na swoim policzku pieczenie. Dostałam z liścia. Świetnie. Było mi wstyd przed Jankiem. Spojrzałam na niego a on na mnie. Bez słowa owinął ręce wokół mojej talii i odciągnął od matki.
- Nie możesz tutaj zostać.
- To gdzie ja pójdę?
- Do mnie - odpowiedział z całkowitą powagą”

Propozycja Janka mnie zupełnie zaskoczyła. No bo jak ty byś zareagowała gdyby jakiś chłopak którego znasz dwa dni okazał Ci więcej uczucia niż matka w ciągu trzech lat? Do tego proponuje mi spanie i bezpieczeństwo. No nieźle.
- Ziemia do panny Joanny - chłopak przerwał moje rozmyślania.
- Jestem, jestem - odparłam ze śmiechem. Zupełnie nie wiem skąd u mnie wzięły się siły na śmiech. Przed chwilą moja matka poniżyła mnie i Jasia wyraźnie napita a my się tu śmiejemy. FUCK LOGIC.
- Co sądzisz o mojej propozycji? - chłopak nie dawał za wygraną.
- Wiesz...
- Mieszkam z rodzicami
Czy on mi czyta w myślach? Właśnie chciałam mu powiedzieć, że nie chcę spać sama z chłopakiem w jednym mieszkaniu, bo... Bo to chłopak. No ale spoko. Przynajmniej wiem, że nie będę spać tylko z moim „Wybawcą", ale też i z jasnowidzem. Fajnie.
- Ale nie długo. Góra tydzień. - odpowiedziałam w końcu zrezygnowana - idę po piżamę.. I jakąś bluzę.
Odwrociłam się od niego i zaczęłam kierować się w stronę domu. Uniemożliwiły mi to jednak ręce Jasia, które po chwili znalazły się na moich biodrach.
- Nigdzie nie idziesz. Znajdę coś.
- Ale Janek...
- Nie. Nie wejdziesz tam na razie.
- Na razie czyli ile?
- Nie wiem. Może dzień, może tydzień, a może miesiąc.
- Obiecałam, że będę u Ciebie tylko tydzień. Nie chcę się narzucać.
- A co jeśli ja chcę?
- To masz problem - odparłam ze śmiechem.
Oboje zaczęliśmy się śmiać. W końcu puścił moje ciało.
- To co idziemy? - zapytałam, ponieważ moje zęby zaczynały się trząść z z zimna.
- Idziemy - Jasiek owinął ręce wokół moich bioder.
Szliśmy tak w ciszy wtuleni w siebie przez jakieś dziesięć minut. Chwilę potem ukazał mi się domek. Nie jakaś willa - po prostu domek. Mimo to w środku był bardzo ładny. Weszliśmy do pokoju Janka. Zaskoczyło mnie, gdy zobaczyłam żółte ściany pokoju ciemnoniebieskie meble i łóżko. Zawsze myślałem, że pokoje chłopaków mają obowiązkowo granatowe ściany, których zresztą i tak nie widać, bo wszędzie są plakaty gołych bab. Ten pokój to zupełnie inny świat.
Lepszy...
Ładniejszy...
Skromniejszy...
Poczułam na swoim ramieniu dłoń Jasia. Odwróciłam się do niego i z delikatnym uśmiechem przytuliłam się do niego wypowiadając ciche „dziękuję". Do moich oczu zaczęły cisnąć się łzy. Oczywiście były to łzy szczęścia.
- Możesz tu zostać ile chcesz - powiedział Janek. Cieszę się, że w końcu doczekałam się kogoś  komu mogę ufać. Chyba.
- A twoi rodzice?
- Na pewno Cię polubią. Kto by nie polubił takiej pięknej i mądrej kobiety - puścił mi oczko. Przytaknęłam i z uśmiechem a zarazem łzami w oczach odwróciłam głowę dalej patrząc na pokój jak na obrazek.
- Tylko wiesz Asia...
- Tak?
- Przygarnięcie Ciebie było dla mnie spontaniczną decyzją i pierwszą noc będziemy musieli przeżyć na jednym łóżku. Oczywiście dla mnie to przyjemność - uśmiechnął się chytrze.
Szczerze mówiąc ostatnie zdanie mógł sobie darować. Ale rozumiem. Mężczyźni zawsze tylko o jednym myślą.
- Jasne, żaden problem. O wiele bardziej wolę spać z tobą niż na ulicy.
- Mam taką nadzieję - chłopak puścił mi oczko. Nie pierwszy raz dzisiaj.
Usiadłam na łóżku myśląc głośno:
- Pracowałam w tym domu odkąd moja matka zaczęła pić - trzy lata. Codziennie znosiłam smród alkoholu, te gadki, że w życiu sobie nie poradzę... Że jestem nikim. W szkole nie było lepiej - traktowano mnie jak powietrze... A w pracy byłam do sprzątania. I tyle. Mój dzień to była zwykła rutyna: Wstać rano, szkoła, wrócić, wybiec z domu przez pijaną matkę, błądzenie bez celu po mieście, praca, spanie. Nagle w moim życiu pojawia się chłopak, który wszystko zmienia. Daje mi pokój i okazuje więcej uczucia niż matka przez ostatnie kilka lat. Czym że ja sobie na to zaslużyłam?

Perspektywa Jasia:

Nie wiedziałem, że ta dziewczyna tyle przeżyła. Gdy tak wyliczała zdałem sobie sprawę, że odegrałem ważną rolę w jej życiu. Że jest mi za to wdzięczna. Patrzyłem w osłupieniu na nią. Nie wiem co będzie dalej. Wiem jedno: nie zostawię jej samej. Będę ją chronił choćby na siłę.
- Asia - odezwałem się w końcu - wiem jakie to dla Ciebie jet trudne. Zawsze możesz na mnie liczyć. Będę zawsze przy Tobie. Czy tego chcesz czy nie.
- Jasne, że chcę. Jesteś wspaniałym człowiekiem.
- Czy mogłabyś mi opowiedzieć dokładniej swoją historię?
- Tak, jasne. No więc... Kiedyś miałam normalną rodzinę. Miałam rodziców, przyjaciół, pieniądze. Były też takie zołzy, które mi tego zazdrościły. Obgadywały mnie, gdy ja stałam od nich pięć metrów. Jednak nie przejmowałam się tym. Uważałam się wtedy za szkolną królową. Mój ojciec pracował jako biznesman. Nie było go całe dnie w domu. Któregoś dnia do drzwi zapukali policjanci z wieścią, że tata miał wypadek. Pamiętam to jakby było to wczoraj, mimo, że minęło już trzy lata. Miałam wtedy piętnaście lat i byłam wielką materialistką, dlatego bardziej dotknęło mnie to, że nie będę mogła sobie kupić już markowych butów. Z biegiem czasu zauważyłam, że drogie ciuchy to nie wszystko. Bo przecież najważniejsza jest rodzina, której ja już nie miałam... Matka zaczęła pić... A potem zjawiłeś się ty - uśmiechnęła się delikatnie ze łzami w oczach. Moje oczy także były szkliste i wilgotne. Przytuliłem ją i tak siedzieliśmy przez piętnaście minut. Gdy udało mi się ją uspokoić usłyszałem otwieranie się drzwi wejściowych.
- Kochanie wróciłam! - mama wykrzyczała z holu
- Hej mamo! Słuchaj jest pewna sytuacja..
- Zamieniam się w słuch.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 5 już za nami. Ogólnie nie miało być dzisiaj rozdziału ale kiedy zobaczyłam, że jest was juz 200 (3 dni temu zaczynała się stówka) nie mogłam nie dać tego posta.
Miłego i dziekuje! <3

4 komentarze: