wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 6

Przytuliłem ją i tak siedzieliśmy przez piętnaście minut. Gdy udało mi się ją uspokoić usłyszałem otwieranie się drzwi wejściowych.
- Kochanie wróciłam! - mama wykrzyczała z holu
- Hej mamo! Słuchaj jest pewna sytuacja..
- Zamieniam się w słuch"

Opowiedziałem mamie o zaistniałej sytuacji. Po jej mimice twarzy wywnioskowałem, że średnio podoba jej się ten pomysł. Nie mam zresztą co jej się dziwić - przyprowadziłem do domu dziewczynę, którą znam od dwóch dni. W dodatku ma matkę alkohokliczkę . Nic nadzwyczajnego. Przecież ta pijczka nie może wejść do naszego domu i zrobić nam awantury krzywdząc przy okazji swoją córkę. A nie! Czekaj, chwila - może. Ale o wiele bardziej wolę, aby ta kobieta zrobiła awanturę, niż żeby biła i znęcała się nad Asią. Zresztą ona nie ma naszego adresu. Chyba.
- Synek... - mama przerwała moje przemyślenia
- Tak mamo?
- Porozmawiamy przy kolacji z tatą dobrze?
- Dobrze. Ale... Pomyśl zanim odmówisz.
- Nie powiedziałam jeszcze nie.
- I obyś wogóle nie powiedziała - uśmiechnąłem się do mamy i skierowałem do swojego pokoju, gdzie siedziała dziewczyna. Zdziwiło mnie, że w ciągu tych około dziesięciu minut ona ciągle była w tej samej pozycji. Wyglądała uroczo, ale niestety muszę jej to powiedzieć.
- Asia..
- Tak? - na moje słowa stała jak oparzona - Coś się stało?
- Sam nie wiem... Mama nie była zachwycona sytuacją, ale nie powiedziała także, że kategorycznie „nie".
- Czy długo będę trzymana w niepewności?
- Mam nadzieję, że na kolacji dowiemy się co dalej - uśmiechnąłem się lekko na co dziewczyna odpowiedziała mi tym samym

Perspektywa Asi:

Mimo, że decyzja nie należy do mnie tylko do rodziców Janka czuję, że prześpię tu jedną nockę. Albo dwie? Nie, raczej jedną. Chociaż, wszystko się okaże niebawem.
- Janek kiedy kolacja? Trochę zgłodniałam. Nic dzisiaj nie jadłam...
- To chodź do kuchni. Co chcesz? Może tosty?
- Zjadłabym nawet konia z kopytami - zaśmiałam się.
- Koń z kopytami raz! - Wykrzyknął Janek. Obaj zaczęliśmy się śmiać.
Chłopak wyjął z szafki chleb tostowy, posmarował masłem, położył ser oraz włożył do tostownicy. Oparł się o blat i patrzył na mnie siedzącą przy stole. W jego oczach widać było rozbawienie.
- O co znowu chodzi? - spytałam ze śmiechem rozkładając ramiona i pokręcając głową.
- Nic. Po prostu słodko wyglądasz nie wiedząc co ze sobą zrobić. - odpowiedział rozbawiony.
- Już ja wiem co ze sobą zrobić. - uśmiechnęłam się chytrze wstając z miejsca i podchodząc do chłopaka. Zbliżyłam swoje usta do jego. Dzieliły je milimetry. Nagle do kuchni weszła mama Janka:
- Z tego co mi wiadomo to w kuchni się je a nie obściskuje - powiedziała z wyrzutem zakładając ręce na biodra.
- Przepraszamy - powiedziałam ze spuszczoną głową. Było mi bardzo wstyd. Nie takie miało być pierwsze nasze spotkanie. Nie takie miało być pierwsze wrażenie. Co ona sobie pomyśli? Pochodzę z patologicznej rodziny, przyszłam owinąć sobie jej syna wokół palca, żeby potem chlał, palił papierosy czy palił? Nie. Nie tak to miało być! Asia, gratuluję. Jesteś bardzo rozsądna. Gratulacje.
W tym czasie nasze tosty zdążyły się lekko przypalić. Ale spoko. Przecież spalone są lepsze. Wzięłam kawałek do ust nie zwracając na to uwagi. Byłam za bardzo zakłopotana sytuacją, która przed chwilą miała miejsce.
Moje rozmyślenia przerwało otwieranie drzwi. To chyba tata Jasia.
- Hej! - zawołał z korytarza zdejmując buty - czyżbyśmy mieli gościa?
- Hej tato! To jest Asia. Mam prośbę... Czy mogła by tutaj chwilę zostać?
- Jasne. Tylko pamiętaj, że po dwudziestej trzeciej koleżanka musi wrócić do siebie.
- Ale tato... Mi chodzi o dłuższą chwilę...
- Nocleg?
- Coś w tym rodzaju...
- Gdzie ona będzie spać? - rozmawiali o mnie nie przejmując się moją obecnością.
- U mnie w pokoju..
- W jednym łóżku?
- Na to wygląda...
- O nie nie nie! - wtrąciła się jego matka - kochanie przed chwilą przyłapałam ich na obściskiwaniu się! A jej mama to pijaczka!
Spuściłam głowę. Takie słowa bolą. „Jej mama to pijaczka". Poczułam jak moje oczy robią się wilgotne. Nikt by nie chciał, aby tak mówiono o jego rodzicielce. Nawet jeżeli to prawda. Poza tym  ta kobieta mnie nawet nie zna. Nie wie jaka jestem. Ale wiem jedno - mój nocleg jest niepewny.
- Dajcie mi najpierw coś zjeść - westchnął tata Janka
-------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc tak się kończy rozdział 6. Jak myślicie? Co będzie dalej? Przepraszam że tak długo czekaliście i tu nagle z takim krótasem wyskakuje. Co wy na to abym w następnym rozdziale podała swojego aska? :D
Ps. Dziękuje za o ponad 300 wyświetleń! Kocham ♥

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje że dzisiaj ale to nie na 100%. Bardzo przepraszam, że tak długo nie ma rozdziału ale zepsuł nam się tablet, a na telefonie to mi się kompletnie nie zapisuje.. Na komputer wchodzę raz na tysiąc lat ale spokojnie.. Szykuje się troszkę dłuższy rozdział. Jeszcze raz was przepraszam :)

      Usuń